W każdej społeczności na świecie krążą
rozmaite legendy dotyczące strasznych wydarzeń, które miały miejsce blisko danej grupy
ludzi. Tego typu historyjki z dreszczykiem opowiadane z ust do ust zwane są przez
mieszkańców USA Urban Legends czyli Miejskie Legendy. Opowieści te są zazwyczaj
makabryczne i sprawiają wrażenie realności. Jedna z historii, która najbardziej
wryła mi się w głowę mówi o tym, że np. w mieście X grasuje jakiś maniak, który
ogłusza swoje ofiary, następnie zabiera je do hotelowego pokoju a tam chirurgicznie
usuwa nerkę. Ofiara budzi się nad ranem w wannie pełnej lodu i odnajduje list, w
którym jest napisane : USUNIĘTO CI NERKĘ ŚPIESZ SIĘ DO SZPITALA BO POTRZEBNA CI
NATYCHMIASTOWA POMOC SPECJALISTY. Wyobrażacie sobie znaleźć się w takiej sytuacji
- makabra...
Ludzie opowiadają tego typu historie z takich samych powodów, dla których czytają
lub oglądają horrory - po prostu każdy lubi się bać i czuć dreszczyk wywołany
horrorem i grozą. Wielu z nas po głębszym zastanowieniu jest w stanie opowiedzieć tego
typu, zasłyszane historyjki. Często opowiadamy o duchach i nawiedzonych domach, w
których jeśli ktoś zamieszka dosięgnie go klątwa.
Tematyka miejskich legend stała się studnią bez dna, z której czerpią w mniejszych
lub większych ilościach twórcy filmowi. Najbardziej dosłownie traktuje film Urban
Legends i jego druga część Urban Legends Final Cut. O ile pierwsza część
była jeszcze strawna to dwójka stała się daniem nie do przełknięcia a co dopiero
strawienia.
Obecnie jednym z najbardziej rozpowszechnionym tematem w mitach miejskich jest ten
opowiadający o nawiedzonych kasetach video lub stronach www. Wiadomo, że miejskie
legendy muszą mieć nutkę realności a przynajmniej sprawiać wrażenie, że mogą
dotknąć nas osobiście. Kaseta video czy strona www to bardzo realne rzeczy życia
codziennego.
Kasetą video posłużyli się twórcy filmów z pod znaku Ring. To tam właśnie po
obejrzeniu filmu umiera się w tydzień, o ile nie zrobimy kopii i podrzucimy komuśJ . W taki podstępny sposób klątwę możemy przerzucić na
kogoś innego.
Motyw strony www mieliśmy w filmie Fear dot com - to nic innego jak Ring tylko
w miejsce kasety video wchodzi strona www, a odwiedzający stronę giną w
niewyjaśnionych okolicznościach.
Tak więc wszystkie tego typu historie są miejskimi legendami.
Mity, z którymi najczęściej się spotkałem to :
- opowieść o usuniętej nerce
- nawiedzony przedmiot (kaseta video, strona www) nieuchronnie prowadzący do śmierci
- znikający autostopowicz - zabrany autostopowicz w pewnym momencie znika z naszego
samochodu (opowieść bezkrwawa lecz często spotykana)
- ludzie pogrzebani żywcem - źle zdiagnozowana śmierć, człowiek zostaje pochowany
żywcem, budzi się w trumnie i ...
INNE OPOWIEŚCI:
Martwy chłopak
Dziewczyna i jej chłopak udają się na randkę do lasu, jego samochodem . Kiedy
zrobili to co mieli zrobić, chłopak wychodzi na chwilę z samochodu celu oddania moczu
na pobliskie drzewo. Dziewczyna zostaje i czeka na niego w samochodzie. Gdy po 5 minutach
chłopak nie wraca, zaniepokojona dziewczyna wychodzi i patrzy w ciemny las. Po chwili
zauważa mroczną postać mężczyzny, w której nie rozpoznaje swego chłopaka.
Przerażona wsiada do samochodu i go odpala - w trakcie tej czynności słyszy dziwne
skrzypiące drapanie po dachu samochodu, w końcu wciska pedał gazu i odjeżdża by
powiadomić policję. Gdy po jakimś czasie wraca wraz z policją na miejsce, okazuje
się, że powiesiła własnego chłopaka, który był związany liną a w momencie ruchu
samochodu zawisł na drzewie. Drapanie w dach to były próby powiadomienia, dziewczyny by
nie ruszała.
Opiekunka do dziecka
Małżeństwo wynajęło opiekunkę do dziecka na jeden wieczór. Nie zdawali sobie
jednak sprawy, że dziewczyna jest pod wpływem LSD. Gdy po paru godzinach nieobecności w
domu zadzwonili by upewnić się, że wszystko w porządku, dziewczyna odebrała telefon i
poinformował ich , że wszystko jest świetnie a w tej chwili piecze indyka na kolację.
Dopiero gdy skończyli rozmawiać uświadomili sobie, że nie mieli w domu indyka.
Okazało się, że dziewczyna upiekła ich dziecko.
Krwawa Mary
Opowieść mówi o tym, że jeśli staniemy przed lustrem i wypowiemy czasem 3 razy lub
5, 9 i 13 słowo Krwawa Mary, za każdym razem obracając się w około własnej osi a
mówiąc patrząc w lustro, za ostatnim razem zjawi się Mary i zrobi nam kuku. Opowieść
stara jak wynalazek lustra, wykorzystana przez twórców cyklu Candyman.
Manta |
| MIASTECZKOWE
LEGENDY
Oglądając lub czytając
horror myślicie sobie zapewne "a co tam, to
tylko wytwór wyobraźni autora, takie rzeczy nie dzieją się naprawdę". Hmm,
faktycznie coś w tym jest, przecież wampiry, wilkołaki i żywe trupy nigdy nie
istniały i istnieć nie będą. Tylko prawdziwy schizofrenik albo niedorozwinięty
osobnik o mentalności dziecka będzie po nocy sikał w gacie, gdy pomyśli, że zaraz z
jego szafy wyskoczy Freddy Krugger i zrobi mu darmową operację plastyczną. Można się
śmiać lub nie, ale jedno wam powiem. Są na świecie rzeczy, które nie śniły się
filozofom. I o tych rzeczach opowiem.
Pochodzę z małego
miasteczka jednak nazwy nie wymienię, bo może niektórym jest to nie na rękę.
Miasteczko to liczy jakieś trzy i pół tysiąca mieszkańców i jest zupełnie, ale to
zupełnie normalne. Przynajmniej tak mi się wydaje. Na co dzień młody człowiek dostaje
fioła bo brak tu jakiejkolwiek rozrywki, może dlatego zbawieniem dla mnie są studia w
większym mieście. A że jestem w Rzeszowie przez większą część roku, nie wiem co
się dzieje w moich rodzinnych stronach. Dobrze za to wiedziałem kilka lat temu. I
wierzcie mi, że wszystko, co pisze jest autentyczną prawdą a nie dziennikarską
kaczuchą, do której posiadam niechęć a może i nawet wstręt.
Jako że od kilku lat jestem palaczem musiałem
kiedyś wieczorem wyjść gdzieś zabuchać, bo wiecie, moi rodzice, pewnie jak i wasi
tępią za takie rozrywki. Poszedłem na stadion miejscowego klubu i usiadłem na
trybunach gdzie zacząłem raczyć się słodkim dymkiem L&M-a. Palę, palę, nagle
patrzę i widzę w oddali że pod miejscowym sklepem kilka radiowozów, ogólne
zamieszanie i harmider. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, co się dzieje, pewnie jakieś
włamanie, pomyślałem, i szybko zmyłem się by jakiś Niebieski przypadkiem nie spisał
moich danych. Na drugi dzień moja mama przychodzi ze sklepu i mówi że zamordowano
sklepikarkę. Morderca ogłuszył ofiarę ciężarkiem a potem zadał kilkanaście ciosów
sklepowym nożem. Policja od razu zaczęła tropić zwyrodnialca, ale gość był na tyle
sprytny, że wiedział jak zmylić psy. Zbrodnia ta wywołała ogólny szok w
małomiasteczkowym społeczeństwie, wiecie jak to jest, przecież każdy zna tam
każdego. Potem pojawiało się tyle plotek, że chyba w "Życiu na gorąco" nie
mają takiej weny do powtarzania bzdur. Jedni mówili, że mordercę widział,
sześcioletni dzieciak, którego matka wysłała po chleb. Ktoś palnął, że to jej
były mąż zabił, a jeszcze ktoś inny, że to jakiś klient z długami. W sumie to nie
do końca wiadomo jak było naprawdę. Jednak to dopiero początek tej historii. Jakiś
czas później znowu doszły mnie tragiczne wieści że karetka pogotowia przejechała
leżącą na jezdni kobietę. Policja zastanawiała się czy sama siebie pozbawiła życia
czy ktoś po prostu w tym jej pomógł. I znowu różne spekulacje, różne motywy i tak
do znudzenia. Nie minęło sporo od tamtego tragicznego zdarzenia a już został zabity
kolejny człowiek. Znaleziony martwy pod miejscową knajpą, rozebrany i pobity na
śmierć. Myślicie co łączy tych ludzi którzy zginęli w krótkich odstępach czasu?
Lokalnej prasie udało się znaleźć połączenie. Wszystkie nazwiska ofiar zaczynały
się na "Pi", wyobrażacie to sobie? Trzy osoby, które nie umarły śmiercią
naturalną, z nazwiskami zaczynającymi się na "Pi". Faktycznie można to
wziąć za zwykły zbieg okoliczności ale równie dobrze można wysnuć teorię że w
moim miasteczku grasował autentyczny seryjny morderca. Zresztą był artykuł, którego
osobiście nie czytałem, o tym że morduje u nas psychopata. A
finał tej historii jest następujący. Od początku podejrzewano pewnego gościa jednak
nie było żadnych śladów, że to on. W końcu facet się powiesił i podobno, mówię
podobno, bo to kolejna plotka, jak prawdziwa to nie wiem, zostawił list, w którym
przyznał się do tych morderstw. Każdy czytelnik sam wyciągnie wnioski z tej historii,
ja tylko powiem, że nie za bardzo wierzę w ten list. Wiadomo, że na trupa najłatwiej
zgonić winę.
To był swojego rodzaju
slasher, teraz wam przedstawię typową opowieść grozy, opowieść autentyczną,
zasłyszaną z ust rodziców.
Wszystko zaczęło się
bodajże przed II wojną światową. Był jakiś koleś, chyba niezbyt uczciwy bo do
budowy swojego domu używał kradzionych materiałów. Ale jakich materiałów to zaraz
padniecie. Facet ten zakosił cegły z miejscowej cerkwi, nie wiem jak to zrobił, podejrzewam że w tamtym okresie budowano też ten prawosławny
kościół. No i odwalił sobie chatę ale co się okazuje. Cała jego rodzina, która
mieszkała w tym domu albo poginęła albo tak się rozchorowała, że żaden lekarz nie
potrafił im pomóc. Po tym pokoleniu, co raz, w tym przybytku grozy zamieszkiwały
kolejne rodziny i zawsze, naprawdę autentycznie zawsze komuś coś się stało. Ludzie
chcieli ten dom zburzyć, ale kolejni właściciele nie wyrażali na to zgody i rzecz
jasna padali jak muchy. Pamiętam, to chyba było z dobre dziesięć lat temu jak w
wypadku samochodowym zginął ogólnie lubiany przez wszystkich koleś. Naturalnie
mieszkał z matką w tym przeklętym domostwie no i jego klątwa też nie oszczędziła.
Jakiś rok temu moja daleka ciotka, czy kto wie, kim jest dla mnie, chciała do tego domu
się wprowadzić z dziećmi jednak moja kochana rodzicielka stanowczo jej to odradzała.
Na szczęście dom jak na razie stoi pusty, ale tylko czekać jak jakiś nierozważny
jegomość postanowi w nim zamieszkać. Oby tylko ta klątwa przestała już działać.
Możecie wierzyć w tą
historię lub nie. Mi o tym opowiadali rzecz jasna starzy, ale pewien niedosyt zostanie,
bo jeżeli nie jesteś naocznym świadkiem czegoś, to trochę trudniej ogarnąć owe
zdarzenie.
Tak, więc widzicie, że
nawet w rzeczywistości pojawiają się motywy znane tylko z filmowego ekranu czy kart
powieści. Ja osobiście jestem strasznym niedowiarkiem i wszelkie opowieści o duchach
traktuję z przymrużeniem oka. Może jako fanowi horrorów nie wypada tak myśleć jednak
mam wiele mankamentów, które są przeciwieństwami maniaka slasherów. Jednym z takich
jest obrzydzenie do krwi. No a wracając do zjawisk niepojętych lub wyjętych prosto z
kina. Ogólnie trudno w nie uwierzyć jednak jedno jest pewne. Gdzieś tam na pewno czai
się coś niepojętego a zarazem złego w swojej naturze.
Waydack |