KOSTNICA TV FILMY I FILMIKIGALERIANOWOŚCI KSIAŻKOWEFRAGMENTYKINO - ZAPOWIEDZI, PREMIERY          nasz serwis EOPINIER.PL

patronaty.jpg (2614 bytes)
FILMLITERATURATEORIAGRYFORUMLINKI
RECENZJE FILMOWERECENZJE KSIĄŻEKWSPOŁPRACAOPOWIADANIAPUBLICYSTYKANAPISZ DO NASPROSTO Z PIECAZŁOTY KOŚCIEJ

ZŁODZIEJ DUSZ - Aneta Jadowska

   Często chodzicie od księgarni do księgarni i nie możecie nic dla siebie znaleźć? Ja z reguły wiem czego chcę i wychodzę „z celem na radarze”, tylko, że tak to już jest, iż regułę musi potwierdzać wyjątek. Przytrafił mi się ów wyjątek i wyszedłem bez celu...   trzeci, może czwarty dzień z rzędu na włóczęgę po tych samych księgarniach, w których „NIE, NIE I JESZCZE RAZ NIE!” powiedziałem wszystkim jeszcze nie posiadanym przeze mnie książkom. Po raz kolejny spojrzałem też na „Złodzieja Dusz” i opis z czwartej strony okładki, głoszący mniej więcej, że ONA, ON I ON...  Brakowało mi tylko: ...I MATERAC Z IKEI! W każdym bądź razie ...SĄ PRZYJACIÓŁMI. No ale cóż, na bezrybiu to i rak ryba – wziąłem i podszedłem do kasy. Dobrze widzicie, postanowiłem zapłacić!

   „Złodzieja Dusz” przeczytałem już parę dni po zakupie i napisałem wtedy coś, co przy odrobinie dobrej woli, można by nazwać recenzją. Dwa dni temu owa reca poszła do kosza, a debiutancką powieść Anety Jadowskiej przeczytałem po raz drugi i muszę przyznać, że czytało się nawet lepiej niż za pierwszym razem. Zobaczyłem ogrom detali, które przy pierwszym razie mi umknęły, a świat, czy może raczej światy Dory Wilk, stały się jeszcze bardziej...   jeszcze bardziej...  No takie BARDZIEJ, że słowa mi brakuje! Przejdźmy więc do rzeczy, czyli ciut ciut o fabule pierwszego polskiego urban fantasy.

   Dora do skąpych nie należy, co za tym idzie, nie pożałuje nam ani siebie samej, ani świtów, w których się obraca, ani też tego co o ich mieszkańcach sądzi.

   I tak oto poznajemy naszą bohaterkę, jak sama w sobie i dla siebie podsumowuje trupa „poczciwej” Pani Kozanek, oczekując na dupka, tj. prokuratora i kolegów z wydziału. Nie ma narzędzia zbrodni, nie ma śladów – nawet tych magicznych – i nie ma też żadnych pomocnych zeznań. Mimo to Wilk wie, że musi znaleźć mordercę i zrobi to, ponieważ taką ma pracę.

   Wspominałem coś o magicznych śladach? Otóż Dora Wilk jest WIEDŹMĄ...   płodności (nie mylić z postrachem dłużników alimentacyjnych), lecz wcale nie ma ochoty pójść drogą, na którą chcą Ją sprowadzić natrętne kapłanki. To właśnie jest głównym powodem spędzania większości czasu w Toruniu, zamiast w alternatywnym i magicznym Thornie, gdzie mogła by być sobą – wiedźmą wśród wiedźm, piekielników, wampirów i wielu innych magicznych stworzeń. Nie oznacza to jednak, że w Thornie przebywać nie lubi. Właśnie tam spotyka się ze swoim przyjacielem z piekła rodem, Mironem i jego znajomym Joshuą (nie dacie wiary czyimi są wnukami!) i tam ma swój ulubiony bar – Szatański Pierwiosnek, którego właściciel traktuje Ją jak przyszywaną córkę.

   Wszystko, co dobre, kiedyś się musi skończyć i dotyczy to również Dory. Po powrocie do domu, zmęczona kilkunastogodzinnym dniem pracy kładzie się spać i wtedy przychodzi sen - prorocza wizja. Ktoś zaatakował i porwał Jej przyjaciółkę Katię, a przecież była potężną nekromantką i umiała się bronić. Ucierpiała również sama Dora, która jedynie śniła... To zmusza bohaterkę do udania się do Thornu by prosić o pomoc. Już na miejscu dowiaduje się, że Katia nie była pierwsza i najprawdopodobniej nie będzie ostatnia. Ktoś bardzo potężny porywa magiczne stworzenia i brutalnie je morduje, na domiar złego krzywdzi je w sposób chyba najgorszy – odbiera im moc. Dora zostaje wezwana przed Starszyznę i ze względu na Jej doświadczenie związane z pracą w policji, to właśnie Ona otrzyma zadanie pojmania mordercy. Nie ma jednak wyboru, gdyż tylko wsparcie Starszych daje nadzieję na odnalezienie Katii całej i zdrowej.

   Z powyższego łatwo wywnioskować, że całość fabuły kręci się wokół wątków kryminalnych, oczywiście przeplecionych to tu to tam z wcale nie mniej znaczącymi epizodami z życia przyjaciół Dory – jak np. problemy Joshuy – oraz samej głównej bohaterki.

 

   Wszystkie zdarzenia, których stałem się świadkiem i zagadki, jakie rozwiązywałem z Dorą Wilk wyglądając zza Jej pleców, zostały rozlokowane w dwóch naprawdę cudownych światach. Pierwszym jest Toruń, który sami możemy obejrzeć praktycznie, kiedy tylko najdzie nas na to ochota; drugim zaś Thorn z żyjącymi w nim nadnaturalnymi, gdzie może nas zabrać tylko jeden z nich. Same miasta są jednak niczym... Barw i kształtów nabiera dopiero to, co na swój zakręcony sposób opisuje bohaterka. To Jej osoba, autentyczność charakteru i uczuć, które Nią targają, Kiedy złośliwa Jadowska każe Jej trzymać tempo akcji, pozwalają zobaczyć i zrozumieć wszystko to co dzieje się wokół, oraz uwierzyć, że ma to sens. Dora Wilk może i jest wiedźmą, ale przede wszystkim jest prawdziwym człowiekiem i nie można Jej nie polubić.

   Wątek miłosny, który występuje w powieści jest znacznie mniej widoczny, niż wskazuje na to opis. To co dzieje się miedzy Dorą a Jej przyjaciółmi, tylko potwierdza autentyczność postaci, a tym samym, w żadnym stopniu nie przeszkadza w odbiorze całości.

   Parę miesięcy temu ze smutkiem odkładałem przeczytanego „Złodzieja...” na półkę – chciałem więcej, a nie było. Dziś na szczęście są już „Bogowie...”, za których z rozkoszą się biorę.

   „Złodziej Dusz” to powieść wciągająca i pełna akcji, a czas spędzony z nią na pewno nie będzie zmarnowany. Nie pozostaje nic, jak tylko mieć nadzieję, że ąneta Jadowska utrzyma poziom i jeszcze nie jedną tak dobrą powieścia nas uraczy. I pamietajcie, że na bezrybiu też tym literackim - to i złotą rybkę można czasem złowić...

 

Marek Syndyka

 

 

 

autor: Jadowska Aneta

tytuł oryginału: Złodziej dusz

wydawnictwo: Fabryka Słów

wydano: Lublin 2012

ISBN-13: 978-83-7574-543-6

wymiary: 125 x 195

seria: fantastyczna fabryka

448 stron

O autorce:

  Nie interesują jej małe wyzwania – skoro już spełnia się dziecięce marzenia o pisaniu powieści, nie ma powodu, by się ograniczać. Tak powstała sześciotomowa seria o Dorze Wilk, toruńskiej policjantce-wiedźmie. Nie lubi bezczynności i nudy, więc kończąc prace nad heksalogią, już obmyśla kolejne powieści.  

  Czyta wszystko co jej wpadnie w ręce, uwielbia seriale kryminalne i muzykę rockową. Byłaby dziś frontmenką kapeli rockowej, gdyby nie została obdarzona słuchem wystarczająco dobrym, by wiedzieć, że za grosz nie potrafi śpiewać.

  Gdyby miała 9 żywotów jak kot, mogłaby zrealizować fantazje o zawodach idealnych: byłaby policjantką, dziennikarką, aktorką, szalonym naukowcem... Ale że na stanie posiada pojedynczy żywot, zajmuje się pisaniem, a jej bohaterowie przeżywają przygody, których starczyłoby na 9 żyć.

O książce:

  Ona. Oficjalnie policjantka. Prywatnie złośliwa wiedźma uczulona na związki.

On numer 1. Diabelnie przystojny pomiot.

On numer 2. Prawdziwy z niego anioł.

Teoretycznie powinni być wrogami, ale nie lubią sztywnych zasad. Zatem są przyjaciółmi.

  Wbrew wszystkim i wszystkiemu muszą znaleźć mordercę, który zagraża magicznej społeczności Torunia. Po drodze przyjdzie im śmiertelnie obrazić wampiry, skopać tyłki wilkołakom oraz przekonać pewną nastolatkę, że piekło to nie tylko sex, drugs and rock&roll. Na dokładkę złamią też wszystkie możliwe reguły obowiązujące w magicznym świecie.