KOSTNICA TV FILMY I FILMIKIGALERIANOWOŚCI KSIAŻKOWEFRAGMENTYKINO - ZAPOWIEDZI, PREMIERY          nasz serwis EOPINIER.PL

patronaty.jpg (2614 bytes)
FILMLITERATURATEORIAGRYFORUMLINKI
RECENZJE FILMOWERECENZJE KSIĄŻEKWSPOŁPRACAOPOWIADANIAPUBLICYSTYKANAPISZ DO NASPROSTO Z PIECAZŁOTY KOŚCIEJ

WYPYCHACZ ZWIERZĄT - Jarosław Grzędowicz

O książce:

   „A więc wierzysz w to, co widzisz... Strzeż się! Znane i bezpieczne bywa podstępne. Zbłądzić możesz, podążając jedną z dróg, gdy wiele innych w zasięgu wzroku. Przyszłość jawi się milionem możliwości, ale to teraźniejszość Cię zaskoczy. Przesuń kamień, a runie imperium.”

   „A więc ufasz rozumowi... Najwyraźniej musisz odwiedzić pracownię wypychacza zwierząt, wsiąść na pokład U-Boota, przeżyć pocałunek Loisetty, przetrwać syberyjską zamieć albo skosztować specjałów kuchni Wschodu. Zaprasza autor Księgi Jesiennych Demonów. Oto kolejna – pełna niesamowitości, wyrazistych bohaterów i mrocznej tajemnicy – antologia jego opowiadań. A liczba ich... 13.”

 

Zawiera opowiadania:

  Hobby ciotki Konstancji

  Zegarmistrz i łowca motyli

  Nagroda

  Buran wieje a tamtej strony (Sfinks 2005 – za Opowiadanie Roku 2004)

  Obrona konieczna

  Pocałunek Loisetty

  Specjały kuchni Wschodu

  Farewell Blues

  Weneckie zapusty

  Wypychacz zwierząt

  Weekend w Spestreku

  Trzeci Mikołaj

  Wilcza zamieć (Nagroda Zajdla – za Opowiadanie Roku 2005)

oraz: Posłowie

 

O autorze:

   „Rocznik 65. Debiutował w 1982 na łamach tygodnika „Odgłosy” opowiadaniem „Azyl dla starych pilotów”. W 1990 roku wraz z Andrzejem Łaskim, Krzysztofem Sokołowskim, Dariuszem Zientalakiem i Rafałem Ziemkiewiczem założył magazyn literacki „Fenix”, w którym prowadził dział prozy polskiej, a od 1993 roku był jego redaktorem naczelnym.
   Opublikowane w 1999 roku w Internecie opowiadanie „Klub absolutnej karty kredytowej” (zamieszczone później w „Księdze Jesiennych Demonów”) otrzymało nominację do Nagrody Elektrybałta, a po publikacji w "Wizjach alternatywnych" 2002 także nominację do Nagrody Sfinksa.
   Laureat Śląkfy w kategorii Twórca Roku 2005. W 2006 r. pisarza uhonorowano Sfinksem, w kategorii Polska Powieść Roku za książkę "Pan Lodowego Ogrodu, t.1". Kolejne części tej powieści uczyniły z Jarosława jednego z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy fantastycznych w Polsce. Trzecim tomem zdobył kolejnego Sfinksa.
   Jest pierwszym w historii literackiej Nagrody im. Janusza A. Zajdla zdobywcą dwóch statuetek w obu konkursowych kategoriach: Powieść oraz Opowiadanie roku. W 2005 otrzymał je za "Pana Lodowego Ogrodu, t.1" i opowiadanie "Wilcza zamieć" (z antologii "Deszcze niespokojne"). W roku 2007 uhonorowany został kolejnym Zajdlem - za "Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy". Trzecim tomem Pana Lodowego Ogrodu zdobył I miejsce w plebiscycie Nautilus 2009, w kategorii powieść.
   Oprócz wspomnianych książek razem z Fabryką Słów wydał jeszcze: zbiór opowiadań grozy „Księga Jesiennych Demonów” i antologię „Wypychacz Zwierząt”. Prowadzi stałą, autorską rubrykę w Science Fiction Fantasy & Horror.”

 

 

   „Spokojnie, to tylko fikcja...

                                      Czyżby?”

 

   Są takie prawdy, które – przewrotnie – nie zawsze są prawdziwe... Ich czas przemija i tracą zastosowanie. Są również takie, które przetrwają każdą próbę czasu i wcale nie chodzi mi o „3 prawdy góralskie”, lecz o te dziesiątki i setki słów, które – zebrane w odpowiednie i przemyślane skupiska – bezbłędnie ukazują nie tyle wewnętrzny mrok, co bezmyślność ludzi – bądź co bądź – myślących. Jakby tego było mało, to właśnie tych ludzi cechuje największy upór w dążeniu do celu! Czemu tak jest?

   Myślę, że znam miejsca, w których możemy poszukać odpowiedzi, a przynajmniej – obserwując  poczynania ludzi jak i efekty ich bezmyślności – nauczyć się rozważniej podejmować własne decyzje, pomimo faktu iż podane „przykłady” mogą wydawać się mocno przerysowane, czy też groteskowe.

   Te nasze fantastyczne miejsca, to trzynaście małych światów, które poza swego rodzaju nauką, zapewnią Wam również dobrą zabawę przez najbliższych kilka wieczorów. Portalem do nich prowadzącym jest antologia „Wypychacz Zwierząt”. Pochłonęła mnie ona bez reszty tak za pierwszym (mniej więcej dwa lata temu), jak i za drugim razem, kiedy to postanowiłem odświeżyć ją z okazji spotkania z autorem organizowanym przez Fantastyczni (NZS UW), na którym byłem.

   Choćby w świetle ostatnich wydarzeń związanych z ACTA, kilka tekstów wydaje się być napisanych wczoraj! Żeby było śmieszniej, najstarsze z opowiadań zawartych w zbiorze powstawały mniej więcej wtedy, kiedy ja uczyłem się pisać pierwsze litery, a możliwe, że jeszcze wcześniej!

   I chyba wystarczy już tego wstępu, w którym nawet nie bardzo wiedziałem co napisać... Niełatwo recenzować antologię, tym bardziej, że „Wypychacz ...” to zbór opowiadań powstających w dużym przedziale czasu i niepowiązanych tematycznie, które utrzymują wysoki i jednocześnie bardzo wyrównany poziom. Napiszę po prostu, co i dlaczego mi się spodobało, zanim zdążę Was zanudzić...

   „Zegarmistrz i łowca motyli” jest opowiadaniem z niemal do bólu wydrążonej tematyki skoków w czasie i już myślałem, że znowu będą skakać w przeszłość, by nie dopuścić do jakiejś wojny/wybuchu epidemii/ataku terrorystycznego i całej reszty tych spraw, które trzeba koniecznie poprawić. W sumie to...  Skakali, ale cele były zupełnie przeciwne! Zaciekawiła mnie ich przyczyna, która – logicznie myśląc – nie powinna mieć miejsca! Odkryto nową przeszłość - przyszłą przeszłość, która ze stale rosnącą prędkością zastępuję naszą. Temponauci mieli za zadanie powstrzymać te zmiany i wykryć ich przyczynę, ale czy im się uda i jaką decyzję podejmie jeden z nich? A najważniejsze pytanie brzmi: który czas jest tym właściwym i co zrobić, jeżeli to my i nasza historia okażemy się błędem?

   „Obrona konieczna” jest kilkustronicowym opowiadankiem o grupie przyjaciół, którym po latach udaje się spotkać w pełnym składzie. Ważną rolę odgrywa miejsce spotkania – domek letniskowy jednego z nich i fakt, że jak wiemy, takie domki kuszą włamywaczy. Jednak gospodarz ma na złodziei świetny sposób. Sposób okazuje się skuteczny nie tylko na złodziei...

   „Farewell Blues” to też, wydawało by się, wyczerpana tematyka, bo oto świat się kończy – słońce grozi wybuchem, a niemal każdy mieszkaniec naszej planety spogląda na słońce, żeby upewnić się, czy te nadal jest na swoim miejscu... Nie będę się zbytnio rozwodził nad zasadami panującymi w opisanym w tym opowiadaniu świecie, dość napisać, że nie zapalisz tam papierosa, nie posolisz zupy, nie posmarujesz masłem kromki chleba – wszystko co szkodzi ludziom i niszczy planetę jest zakazane! I nagle, w tym świecie czekającym końca, pojawiają się kosmici oferujący pomoc – będą wysyłać ludzi na odległą planetę, która jest niemal identyczna jak nasza, a nawet lepsza, bo większa. I to wystarcza, bo ludzie szybciej uwierzą obcym – nawet dosłownie – niż samemu sobie, więc, zgodnie z zaleceniem nowych przyjaciół, biorą jedynie rzeczy o znaczeniu sentymentalnym i po załatwieniu formalności, stają w kolejce oczekujących na wylot ku ich nowemu domowi...  Jaki  będzie finał tego oczekiwania i co dzieje się za drzwiami hali odlotów, a w związku z tym: czy i komu Oni naprawdę chcą nam pomóc? Odpowiedź na te pytania jest tylko jedna...

   Kolejnym klejnotem zbioru jest „Weekend w Spestreku”, przedstawia świat, który został podzielony na zony. Nie, nie czasowe – te już dawno mamy. Podział ten nastąpił na poziomie ideologicznym i zapoczątkował powstanie takich stref, jak Spestreku, w której pojęcie jednostki istnieje chyba jedynie w znaczeniu jednostka bezużyteczna, niebezpieczna itp. Poziom zaopatrzenia sklepów do złudzenia przypomina nasze sklepy za niesławnej komuny, a karze podlega każdy i za wszystko, ponieważ o winie świadczy jedynie subiektywna ocena osoby pokrzywdzonej! O zachowaniach żeńskich bojówek(!) już nawet nie wspomnę...  Norman – główny bohater opowieści – właśnie z takiej zony pochodzi i choć udało mu się wyrwać, dzięki czemu teraz mieszka i pracuje w naprawdę wolnym kraju, to jednak co jakiś czas jeździ do Spestreku. Powód jest prosty – pozostawił tam rodzinę, która nie chciała, albo nie mogła wyjechać. Taką właśnie podróż odbędziemy z Normanem, przy okazji poznamy sposoby przemycania towarów u nas dostępnych wszędzie i za grosze, tam rzadkie, lub takie, za których posiadanie grozi surowa kara. Nie to jest jednak najgorsze, a fakt, że dla takich jak Norman niebezpieczne może okazać się samo przejście ulicą strefy. Pomijając wszelkie inne zagrożenia, to właśnie władze Spestreku na przyjezdnych szczególnie lubią polować! „Weekend w Spestreku” świetnie pokazuje czym grozi życie w świecie idealnym, jak również ostrzega przed zagrożeniem, jakim za są ustroje totalitarne. (To mój nr 1.)

   I pozostawione na koniec tytułowy „Wypychacz Zwierząt”, czyli dziesięć stron historii, w której początek Was nie wprowadzę, bo mam taki kaprys... A już poważniej, nie wprowadzę Was w sposób dosłowny, żeby historii owej nie zepsuć. „Wypychacz...” w bardzo ciekawy sposób pokazuje do czego zdolny jest człowiek (dla mnie osobiście jest on Pierwszym Tchórzem RP) by ukryć prawdę i ratować samego siebie, nie zastanawiając się przy tym, czy to rzeczywiście on jest winny i czy w ogóle da się uciec przed nieuniknionym. A sam Pan Wypychacz... Cóż, sam chętnie skorzystał bym z Jego usług . Nawet pomimo tego, że najlepiej wychodzą Mu... Złóżcie u Niego zamówienie, a może sam się pochwali.

   Żałuję, że nie mogę opisać całej trzynastki opowiadań, ale albo bym nie napisał o nich prawie nic (choć napisałem niewiele więcej), albo ten tekst zajął by „połowę internetu”!

   Czy trzeba pisać cokolwiek więcej? NIE, NIE TRZEBA! I nawet moja kiepsko napisana recenzja z nieudolnymi wprowadzeniami do paru opowiadań nie zmienią faktu, iż „Wypychacz Zwierząt” na tle innych polskich antologii jest jak pięknie oszlifowany diament, rzucony na – co najwyżej – małe perełki.

   Odważnie i z czystym sumieniem, polecam każdemu!!

Marek Syndyka 

 

Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Czerwiec 2008
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki
ISBN: 978-83-7574-020-2
Liczba stron: 472