KOSTNICA TV FILMY I FILMIKIGALERIANOWOŚCI KSIAŻKOWEFRAGMENTYKINO - ZAPOWIEDZI, PREMIERY          nasz serwis EOPINIER.PL

patronaty.jpg (2614 bytes)
FILMLITERATURATEORIAGRYFORUMLINKI
RECENZJE FILMOWERECENZJE KSIĄŻEKWSPOŁPRACAOPOWIADANIAPUBLICYSTYKANAPISZ DO NASPROSTO Z PIECAZŁOTY KOŚCIEJ
MANHUNTMANHUNT

RECENZJA KOSTNICA

To propozycja naszych północnych "sąsiadów". Niewiele tego typu produkcji spływa do nas ze Skandynawii, chyba, że jestem aż takim ignorantem (no filmową alfą i omegą nie jestem). Warto wspomnieć, że to debiut reżyserski Pana Syversena.

Manhunt to tzw. przeciętniaczek, ale całkiem znośny. Klasyczny schemat, przewidywalny do bólu i dość miałki w przekazie. Zwykła sieka. Ale jest kilka smaczków.

O co chodzi konkretnie? Ano mamy grupę nastolatków - jakże by inaczej - którzy wybierają się na wycieczkę w góry. Wędrówka, która miała być wspaniałą przygodą zmienia się jednak w histeryczną walkę o przetrwanie. Wszystko to, za sprawą "tubylców", poznanych przydrożnym barze.

Fabuła polega głownie na bieganiu po lesie, darciu się i umieraniu głównych bohaterów oraz ich oponentów. Postaci na ekranie bawią się w makabrycznego berka. Z tą różnicą, że "gonią" jedne i te same osoby, a złapani. no cóż. aż tyle nie zdradzę, choć przemilczałem oczywistą oczywistość.

Cóż jest takiego w tym filmie, że postanowiłem o nim napisać? Właściwie wszystko poza fabułą. Nie oczekuję od filmów grozy głębi emocjonalnej, wykładu o elitarnym wydźwięku moralnym. nie. To ma być rozrywka. Nieco chora, ale jednak. Sama akcja nie stanowi głównego trzonu jeśli jest kiepskiej jakości. Coś musi ją dopełniać i tu wchodzimy na grunt, na którym Manhunt  może zyskać kilka punktów.

Po pierwsze - muzyka. Stonowana i subtelna. Nie wbija się klinem w umysł widza, nie dominuje, a wabi. Jakimś cudem oprawa muzyczna sprawia, że momentami rzeczywiście "ciarki" chodzą nam o plecach. Uzupełnia tok wydarzeń niemal niezauważalnie. Tu więc nie mam zastrzeżeń.

Po drugie - efekty specjalne. A właściwie ich brak, bo i co można w lesie wysadzić? Ewentualnie coś podpalić, ale to banał. Nie są one potrzebne i - na szczęście - zwrócono większą uwagę na charakteryzację. Sceny mordów, pościgi, wreszcie rany i wszelkiej maści amputowane - bez wcześniejszej konsultacji z lekarzem prowadzącym - kończyny robią bardzo przyzwoite wrażenie. Ni to gore, ni to zwykła sieczka, ale jest tu duża porcja realizmu. Kolejny duży plus.

No i po trzecie. Sama jakość obrazu, efekt końcowy. Chodzi mi przede wszystkim o efekt postarzenia taśmy. Oglądając tę "wiekopomną produkcję" nie natkniemy się na nowoczesny, nieskazitelny obraz HD. Całość sprawia wrażenie, jakby kręcono to wszystko w trybie sepii w latach 70-tych. To co widzimy jest nieco chropowate, rdzawe, pożółkłe. I tu kryj się największy plus tej skandynawskiej produkcji. Nawet rekwizyty jakie zostały wykorzystane w filmie częściowo do nich nawiązuję.

Ergo - jest to coś co do klasyki kina nie wejdzie za cholerę. Nie ma takiej siły. Fakt, że jest to obraz nakręcony w sposób poprawny, logiczny i nawet interesujący nic nie zmieni. Nie ma tu za grosz świeżości i pomysłowości. Czy straszny? W skali 1 do 10 dałbym może 5. Osoby, które są nowicjuszami na tym polu kinematografii mogą się bać ale starzy wyjadacze popcornu nie wysypią.

Tak czy siak ogląda się przyjemnie. Polecam jednak wyrozumiałym widzom i tym, którym nie szkoda dwóch godzin z życia.

 

 

 

Reżyseria:     Patrik Syversen

Scenariusz:   Patrik Syversen, Nini Bull Robsahm

Czas:              1 godz. 18 min.

Gatunek:       Horror

Premiera:      4 stycznia 2008 (Świat)

 

Krzysztof `Mormegil` Chmielewski