JOHNNY
PORNO - Charlie Stella
„Johnny Porno” – chwytliwe, prawda? Choć nie jestem tym
typem czytelnika, który kieruje się tytułem powieści przy
wyborze swojej następnej lektury, to wspomniany wyżej w
pewien sposób mnie zaintrygował. Lata siedemdziesiąte,
nowojorska mafia i pewien kultowy film pornograficzny o
jakże wiele mówiącym tytule „Głębokie gardło”. Zapowiadało
się ciekawie...
Nowy Jork, lato 1973 roku. Decyzją sędziego Joela Tylera
zostaje zakazane wyświetlanie i dystrybucja filmu
pornograficznego „Głębokie gardło”, którego realizację w
znacznym stopniu sponsorowała nowojorska mafia. Aby dalej
czerpać zyski z produkcji, obraz zaczyna być wyświetlany w
nielegalnych projekcjach. Zbieraniem zysku z nich zajmuje
się John Albano, taksówkarz na usługach mafiosa Eddiego
Vento. Chcąc nie chcąc mężczyzna coraz głębiej wchodzi w
świat mafii, narażając przy tym nie tylko swoje życie, ale i
bezpieczeństwo swoich bliskich...
„Johnny Porno” to dobrze napisana, choć nieco przewidywalna,
powieść gangsterska. Osadzona w latach siedemdziesiątych
ubiegłego wieku w Nowym Jorku doskonale oddaje klimat
tamtych czasów. Rosnąca w siłę mafia o sycylijskich
korzeniach, afera Watergate, prostytucja i wszechobecne
narkotyki, a oprócz tego coraz głośniejsze wyrazy protestu
wobec interwencji USA w Wietnamie. Dlatego też władze
potrzebowały „tematu zastępczego” dla ówczesnej sytuacji
politycznej, by mieć na co zwrócić uwagę opinii publicznej.
Wybór padł na tandetną produkcję pornograficzną, będącą
pomysłem pewnego fryzjera z Queens – „Głębokie gardło”
ujawniające „nietypowe talenty” młodej kobiety o imieniu
Linda Lovelace. Obraz ten był współfinansowany przez mafię,
która wobec powszechnego zakazu wyświetlania filmu zyskała
dodatkowe źródło dochodu, jako że wszystko, co nielegalne,
jest znacznie bardziej pociągające. I w tym miejscu
pojawiają się służby specjalne, które mają za zadanie
walczyć z przestępczością zorganizowaną. W powieści
Charliego Stelli w środku tych wydarzeń pojawia się
przeciętny nowojorski taksówkarz, John Albano.
Postać Johna Albano i jego historia jest stanowią wspomniany
przeze mnie wcześniej element przewidywalności. Oto
przeciętny nowojorski taksówkarz, facet o dobrym sercu,
zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, który zagraża życiu jego
i jego bliskich. Z jednej strony jest to brutalna mafia, z
drugiej jego była żona i jej były mąż, chcący wzbogacić się
cudzym kosztem. I to właśnie John Albano, nazywany złośliwie
w przestępczym półświatku, Johnnym Porno z racji wożenia z
miejsca na miejsce kopii filmu „Głębokie gardło”, musi
zaryzykować swoje życie, by po prostu przeżyć. Fabuła
powieści jest tak skonstruowana, że czytelnik już od
pierwszych stron, jeśli nie wie, to przeczuwa, w jakim
kierunku się ona potoczy. Dla mnie osobiście sprawiało to
uczucie pewnej wtórności, jako że motyw ten jest
wykorzystywany często zarówno w filmach, jak i innych
powieściach. Stella tutaj nie błysnął.
Nieco lepiej sprawa ma się w innym aspekcie fabuły,
konkretnie jej wielowątkowości. W „Johnnym Porno” dzieje się
dużo i szybko. Akcja jest podzielona między mniej i bardziej
znaczące postacie. Była żona tytułowego bohatera, Nancy wraz
ze swym kochankiem – swoją drogą jej pierwszym byłym mężem –
Louisem, planują akcję, w której chcą okraść Johna z utargu
za nielegalne projekcje „Głębokiego gardła”. Detektywi z
nowojorskiego wydziału do spraw walki ze zorganizowaną
przestępczością wcielają w życie zamysł na walkę z mafią
oraz skorumpowanymi policjantami. Uzależniony od narkotyków
były gliniarz, chorobliwie zazdrosny o swoją żonę, chcący
śmierci Albano, który kiedyś z nią flirtował. Kierowca
mafiosa, Nick, będący w ciągłym konflikcie z głównym
bohaterem. Wszyscy oni oraz sporo innych pomniejszych
postaci przewija się przez kartki powieści Charliego Stelli,
pokazując jak wyglądał przestępczy półświatek lat
siedemdziesiątych w USA. I choć jest to sporą zaletą
powieści, bo dzięki temu akcja jest bardzo dynamiczna, to
fakt, że nie posiadały one głębszego rysu psychologicznego.
Z tego też powodu trudno jest w jakiś sposób związać się z
nimi, po prostu są i nie czuje się w stosunku do nich
większych emocji.
Moje dotychczasowe stwierdzenia mogą sprawiać wrażenie, że
odradzam Wam tę powieść, a wcale tak nie jest. „Johnny
Porno” to dobra, przyjemna lektura – choć ze względu na
brutalność scen i niekiedy wulgarny język nie dla
wszystkich. Akcja rozkręca się stopniowo, by w swoich
ostatnich rozdziałach wręcz porwać czytelnika i wbić go w
fotel. Kiedy się je czyta wręcz nie ma możliwości, by
odłożyć książkę na bok i zająć się czymś innym. Siedzi się i
czyta aż do momentu, kiedy dociera się do ostatnich zdań. I
to jest bardzo duży plus. Wielowątkowość i mnogość bohaterów
mogą początkowo sprawiać nieco chaotyczne wrażenie, lecz
sytuacja bardzo szybko się klaruje i wraz z dochodzeniem do
finału poszczególne wątki znajdują swoje zakończenie,
skądinąd przemyślane. Nie jest to historia na miarę „Ojca
chrzestnego” Mario Puzo, ale na pewno dostarczy rozrywki na
kilka zimowych wieczorów.
Anka „Wiedźma” Chramęga,
29.12.2014
|
|
|
|
Tytuł: Johnny Porno
Autor: Charlie Stella
Tytuł oryginalny: Johnny Porno
Przekład: Adrian Napieralski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 8 października 2014 r.
Ilość stron: 530
ISBN: 978-83-7785-320-7
Okładka: miękka ze skrzydłami
|
|